Nariko kontynuował jedzenie jajecznicy, a ja wziąłem sobie z lodówki małą, szklaną butelkę mleka z jakimś śmiesznym człowieczkiem na etykietce. Na powrót usiadłem przy blondynie i powoli piłem pyszny napój. Podczas posiłku dużo rozmawialiśmy. O bardziej i mniej ważnych rzeczach. Tak, jak to z przyjaciółmi.
- Powiedz, nie wariowałem wczoraj za bardzo? - zapytał wycierając usta serwetką.
- Umm... W sumie to nie. I dobrze, bo sprałbym ci tyłek. - wzruszyłem ramionami z uśmiechem zabierając jego talerz, po czym włożyłem go do zlewu, w którym już nazbierał się spory stosik naczyń. Trzeba pozmywać, jak ja tego nie lubię... Trzeba czymś przekupić siostrę. O tak, za pieniądze i pocky to ona by góry przenosiła.
- Haruś?
- Hmn?
- Wie viel Milch trinken in deine Hause? - Boże nie. Proszę tylko nie to. Musi zaczynać od rana? Zmarszczyłem brwi i zacząłem myśleć nad odpowiedzią. Po chwili podniosłem wzrok i nieco pytającym tonem rzekłem do niego:
- In meine Hause trinkt man viel Milch...?
- Brawo ułomie! - zaśmiał się klaszcząc w dłonie. - może tak źle nie będzie. Czyli rozumiesz man? - pokiwałem powoli i nieco z powątpieniem głową. - to potem poćwiczymy słówka. Wychodzimy gdzieś? - zapytał wstając od stołu, po czym polazł do łazienki zakosić mi szczotkę do włosów. Poczłapałem za nim i stanąłem w drzwiach patrząc jak układa sobie włosy.
- możemy wyjść w sumie. - powiedziałem ziewając, a oczy zaszły mi łzami.
- To jeszcze na chwilkę do mnie, bo chcę się przebrać, okie? - wyminął mnie i wyszedł z łazienki rozpoczynając poszukiwania swoich butów. Zaczął klnąć na cały głos, ponieważ nie mógł ich znaleźć. Ech... Dźgnąłem go palcem w ramię, a drugą dłonią wskazałem na środek salonu.
- Tego szukasz?
- Ach, tak! Dziękuję ci, mój wybawco! - zaśmiał się i pobiegł je ubrać. Jak to możliwe? Najpierw marudzi i wygląda jakby miał kogoś zamordować, a chwilę potem śmieje się jak dziecko, w zasadzie z niczego. Ciekawy człowiek. Również ubrałem swoje buty oraz kurteczkę i wyszliśmy, aby za chwilę znaleźć się w mieszkaniu obok. Nabrałem już powietrza do ust i miałem zamiar wypowiedzieć słowa "dzień dobry", jednakże różowooki mnie uciszył, każąc się nie łudzić, że jego rodzice są w domu. Znowu? Praktycznie zawsze kiedy przychodzę, to ich nie ma. A to delegacja, a to praca, innym razem jeszcze jeżdżą sobie w świat. To zupełnie...
- Jakbym mieszkał sam, nie? - zaśmiał się smętnie wchodząc po schodach, które prowadziły do piętra, na którym znajdował się pokój oraz łazienka chłopaka. - Ma to swoje plusy... w końcu... można przyprowadzać laski na noc i się nie krępować, nie, nie? - poruszył sugestywnie brwiami i spojrzał na mnie oczami godnymi pedofila. Mam uciekać?
- żadnej nie masz i nie miałeś. - Uśmiechnąłem się asymetrycznie rozwalając na kanapie w saloniku. Natychmiast podbiegł do mnie jego mały, kudłaty piesek i wskoczył mi na kolana. Była tu suczka rasy King Charles Cocker Spaniel. Urocze stworzonko nazwane Gumi po bohaterce jakiejś książki, którą w dzieciństwie ubóstwiał chłopak. Podrapałem małą za uszkiem, na co szczeknęła wesoło i zaczęła lizać mnie po ręce.
- A mnie to nie przyszłaś przywitać, co? - burknął blondyn, przechodząc przez salon. W ustach miał szczoteczkę do zębów i cały umazany był pastą. Zabrał coś z szafki i polazł kończyć poranną toaletę. Włączyłem sobie telewizję i czekałem aż skończy. Ze znudzeniem przeskakiwałem pilotem po kanałach. Jak nie głupkowate reklamy, to anime dla niewyżytych nastolatek albo mało inteligentne programy o urodzie. Raany. Gumi przeskoczyła na oparcie, a potem przeszła za moją głowę, aby za chwilę oprzeć się na niej i zaczęła skubać łapkami moje kasztanowe włosy. Nie żeby ból sprawiało mi wyrywanie ich, wcaale. Nariko wrócił już przebrany. Miał na sobie pomarańczową koszulkę i czarne rurki. Bluzka nieco na nim wisiała, zresztą na niego wiele rzeczy było za dużych. Nosił XS'ki, a czasem nawet musiał je zanosić do przerabiania. Zabrał czarną kurtkę z wieszaka, po czym wyszliśmy z domu. Po krótkiej rozmowie uzgodniliśmy, żeby iść do parku, chociaż on nadal upierał się nad kinem. Ja jakoś nie miałem ochoty, a że jestem uparty, to mu się nie udało. Upsi daisy! Po drodze kupiliśmy sobie lody, um~ Nie śmiejcie się, że chodzimy w kurtach i jemy lody. To całkiem codzienny widok, no! Zajadając się naszymi przysmakami kierowaliśmy się do wschodniego wejścia do parku. Do naszych uszu dobiegły dźwięki gitary. Po chwili dowiedziałem się skąd one są. Na środku parku, zaraz przy fontannie siedziała młoda japonka pogrywająca na gitarze. Proste czarne włosy sięgały jej do biustu, grzywka sięgała jej kawałek za brwi. Miała na sobie mundurek Kodony, czyli białą, krótką bluzkę z beżowym kołnierzykiem w marynarskim stylu oraz czerwoną chustką, do tego plisowana spódniczka sięgająca połowy łydek, również w odcieniu beżu. Przechodnie co jakiś czas rzucali do jej futerału pieniądze, niektórzy przystawali na chwilę, aby posłuchać.
- Zobacz. - dźgnąłem blondyna w ramię i wskazałem mu brodą dziewczynę.
- No ładna dupa. Niestety nie dla ciebie. - wzruszył ramionami i dostał ode mnie przez łeb.
- Czy ty pomyślisz czasem w innych kryteriach? - westchnąłem. Podszedłem do dziewczyny i wrzuciłem jej 1500 jenów (nie mylić ze złotówkami ;-;' około 50 złotych, trochę mniej), Nariko nie mogąc być gorszym wrzucił jej nieco więcej. Hojny panicz będzie teraz podrywał jak zgadnę.
- Jeju dziękuję, nie musicie tyle dawać. Z 200 jenów byłabym zadowolona, dzięki. - powiedziała kończąc grę i odgarnęła swoje włosy za ucho. Jej brązowe oczy patrzyły na nas wdzięcznie.
- nie ma za co... - zacząłem drapiąc się po karku i odwróciłem wzrok.
- Ależ dla takiej piękności wszystko. - skłonił się chłopak i wziąwszy opaloną dłoń dziewczyny, ucałował ją lekko. Ta nieco się zarumieniła.
- Popatrz, nie myślałem, że twoje tanie teksty działają. - westchnąłem. Licealistka zaśmiała się i znów zaczęła grać.
- Długo grasz? - zapytałem patrząc jak jej sprawne palce przemieszczają się po strunach, leciutko za nie szarpiąc.
- Na poważnie to jakoś od... 5 podstawowej. Wcześniej brzdękoliłam na gitarze taty. - uśmiechnęła się pod nosem dalej wygrywając melodię.
- Hoo, długo. Ale jak widać się opłaca, bo grasz świetnie. - zacząłem komplementować czarnowłosą.
- Ty mi nie podrywaj jej, nooo. - burknął Nariko łapiąc mnie za rękaw. - na tę chwilę żegnamy, lecz Nadal wierzę, że w sierpniu za dziesięć lat będę mógł ponownie ujrzeć Cię. - zgrał się z tekstem piosenki i lekko ukłonił, po czym poszliśmy.
~
Około godziny siedemnastej wróciliśmy do mnie zająć się niemieckim. Blondyn chciał dopilnować, że dziś się nauczę, ponieważ jutro nie będzie go w mieście, a wie, że sam nie dam rady. Metodą "kija i marchewki" męczyliśmy słówka. Za każdą błędną odpowiedź dostawałem książką, a za poprawną chłopak dawał mi pocky. O dziwo działało. Po n-tym razie, kiedy dostałem książką w łeb zacząłem bardziej się przykładać.
- Zobacz jak pięknie ci idzie, myślę, że uda ci się na poniedziałkowej poprawie! - uśmiechnął się lekko poprawiając pozycję.
- Naprawdę?
- Jak nie spieprzysz i nie zapomnisz, to masz szansę. Ale spróbuj coś zjebać, to po tobie. - pogłębił uśmiech i strzelił kostkami w palcach patrząc na mnie jak psychopata na swoją ofiarę.
- Rozumiem...? - odsunąłem się od niego z przerażoną miną. Po chwili zaczęliśmy się z siebie śmiać.
- Więc lecę, a ty jeszcze sobie powtórz. - zabrał kurtkę z oparcia łóżka i poszedł pod drzwi. Leniwie się podniosłem i poszedłem za nim, żeby otworzyć mojej blondynce drzwi. Pożegnałem się z nim uściskiem, a potem polazł do siebie. Ja jeszcze zajrzałem, czy siostra zrobiła lekcje oraz się umyła, po czym sam poszedłem pod prysznic. W tym czasie do domu wrócił zmęczony tata, z którym nawet nie zdążyłem się przywitać, ponieważ od razu zasnął wyczerpany pracą. Całe szczęście, że jutro ma wolne. Tatusiek nie znosi popołudniówek, a akurat w drugiej połowie tygodnia zawsze idzie na 12. Po kąpieli poszedłem do lodówki po kolejną butelkę mleka i z laptopem pod pachą poszedłem po pokoju, gdzie obejrzałem kolejny odcinek koreańskiej dramy. Kiedy skończyłem byłem już mocno śpiący i szybko zasnąłem.
Uag uah Chinaaa~ nie lubię głównego bohateraz, niech zdycha pod tym tirem. Skąd ja o znam, China? Historia zaczyna się bardzo klasycznie. Blondyn <3 weeeny
OdpowiedzUsuń~Ukeś~
znowu zły główny bohater? xD
UsuńCzemu kurde taki krótki?
OdpowiedzUsuńSerio, lody i kurtka :D Też pomysł :P
Bloondyn takie suuuperr!
I wszędzie gitara ;-; Smuteg, rzal i bul
Weny Kochana :*