- Nariko zaraz przyjdzie, więc spierniczać od mojego laptopa. - zabrałem go dziewczynom z rąk, po czym zobaczywszy, co oglądają zatrzasnąłem go. Trauma do końca życia, nie chcecie tego widzieć... Przekierowałem swoje spojrzenie na nie. Te siedziały niewzruszone. No, może Futari była nieco oburzona, że zabrałem jej laptopa.
- Co wy za mongolskie porno kolorowanki czytacie? gejowskie w dodatku, raaany. Czy na świecie nie ma normalnych dziewczyn? - jęknąłem. - doczytajcie to cholerstwo do końca, ale potem już tego nie tykać. I uprzedzajcie mnie, zanim zajrzę, co robicie! Ja nie chciałem tego widzieć! - naciągnąłem palcami dolne powieki, robiąc przy tym straszną minę. Serio, mam ochotę wydłubać sobie oczy. Oddałem laptopa i poszedłem otworzyć drzwi przyjacielowi.
- Co ty taki blady?... - zapytał wchodząc. Ale miał puchate włoski teraz. Umm, pewnie są cudowne w dotyku.
- Nawet nie pytaj... - zamknąłem za nim drzwi.
- Po prostu gej-porno go przeraziło... - mruknęła Momo-chan nie odrywając głowy znad urządzenia. Jej bladofioletowe włosy opadły na twarz, przysłaniając tym samym oczy. Nariko zastygł w miejscu. Chwilę patrzył to na mnie, to na nie.
- Aaa, yaoi? Dacie poczytać? - klasnął w dłonie przeskakując do nich przez oparcie kanapy. Czy on właśnie się ich zapytał, czy pozwolą mu oglądać...? Fuj! - Och, Love Stage~. Back Stage czytałyście? Też jest uroczaśne! - pisnął.
- Braciszku, on jest straszny. Rajcuje się pedałami. I zachowuje jak słodka idiotka. Już mu alkohol dałeś? - westchnęła moje siostra odgarniając gęste włosy do tyłu. Podszedłem do kanapy i wyciągnąłem z niej przyjaciela za włosy, przepraszając przy tym dziewczyny. Blondyn zaczął mnie drapać i szczypać. Wreszcie, gdy byliśmy w bezpiecznej odległości od dziewczyn, puściłem go.
- Wiesz, że to boli głupku? - zapytał patrząc na mnie z wyrzutem, w kącikach jego oczu lśniły łzy.
- Bicie książką także... - burknąłem. - drinka czy samą? - zapytałem stając na palcach przed szafką, aby wyciągnąć nam szklanki.
- Ja się w drinki nie bawię. - zachichotał. Pożałuje tego. To pewne. Znowu będzie rano jojczeć, a jak się uchleje, to zrobi mi w domu trzecią wojnę światową.
- Jak chcesz. Ale jak mi zarzygasz dywan, to będziesz go wylizywał do czysta, zrozumiano? - zmierzyłem blondynka wzrokiem. Pokiwał głową ze zrozumieniem. Nalałem mu do kieliszka, a sobie zmieszałem z coca colą. Podałem mu kieliszek do dłoni.
- Na zdrowie.
- Za pomyślną naukę niemieckiego! - zaśmiał się upijając łyk.
~***~
- gorąco. - stęknął blondyn odpinając guziki swojej koszulki. - ne, ne, Haururu-chan? - przysunął się do mnie na kanapie.
- Czego pijaku? - zapytałem patrząc na jego czerwoną twarz.
- Haurururu... - wkradł mi się na kolana. Dłonie położył mi na ramionach. - Haurururururu~ruuuuu... - bąknął z niezbyt ciekawym wyrazem twarzy. - ja cię... ja cię kocham. Uprawiajmy gejozę, Haururu! - poczułem na swoich ustach jego miękkie odpowiedniki. Całował mnie słodko i z uczuciem. Dopiero po chwili zrozumiałem co się dzieje. Odepchnąłem go od siebie.
- Uchlałeś się.
- Nyah. Ja się nie upi~iłem, Haururu. Ja cię zawsze kochałem, nyaa~- zaczął mi się wiercić na kolanach. Objął mnie swoimi chudymi ramionami i mocno się we mnie wtulił, chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi. Zaczął muskać ją swoim nosem. Po chwili przejechał po niej językiem. - smaczny Haururu... - po tych słowach zmorzył go sen. I na jego szczęście. Za chwilę to bym mu przywalił w splot słoneczny tak, że już by się nie podniósł. Co alkohol robi z ludźmi. Zaniosłem go na swoje łóżko i okryłem kołdrą. Muszę jednak przyznać, że to doznanie nie było wyjątkowo ohydne. Wręcz... czułem pewną przyjemność? Nie, nieważne. Odwala mi po mongolskich gej-porno kolorowankach siostry. Zabrałem swoje rzeczy i poszedłem się umyć. Czynność nie trwała zbyt długo, ponieważ byłem trochę zmęczony. Po kąpieli zajrzałem jeszcze do dziewczyn. Siedziały od jakiegoś czasu znowu z moim komputerem i oglądały anime.
- Potrzebujecie czegoś? - zapytałem ziewając.
- Przyniesiesz pocky? - zapytała ledwie słyszalnie Momo.
- Jasne. Coś jeszcze chcecie?
- Nie trzeba. - odparła niebieskooka. Poszedłem do kuchni po słodycze, żeby potem je im wręczyć i dodać, że nie powinny tak długo zalegać przy komputerze, bo to niezdrowo. Potem poszedłem do siebie, gdzie rozłożyłem sobie futon. W miarę szybko oddałem się objęciom Morfeusza. I dobrze, bo gdybym nie mógł spać zapewne myślałbym o tym, co zaszło.
Następnego dnia na szczęście okazało się, że ten głupek o niczym nie pamięta. Możemy zostawić więc ten nieszczęsny wypadek w oddali, prawda? Ciekawe tylko, czy było to zwykłe jojczenie jak zawsze, czy to co czuł po prostu wyszło pod wpływem alkoholu. Mam nadzieję na pierwszą opcję. A jeśli to w ogóle nie było prawdą tylko jakimś głupim urojeniem? Umm, jeszcze lepiej.
- Łeb mnie boli, wszystko mnie boli, rzygać mi się chce, fuj. - usłyszałem nad sobą jęczenie przyjaciela. Oho, wstało mu się.
- Tabletki w szafce, nie przestrasz dziewczyn. - mruknąłem.
- aa, tak. - powiedział po chwili masując swoje skronie. Ziewnął głośno, po czym ruszył przed siebie. Niestety nieuważny idiota potknął się o brzeg mojego futonu i wylądował prosto na mnie. Syknąłem z bólu czując jak jego łokieć niemiłosiernie wbija mi się w bok. Co do... Chłopak zsunął się ze mnie i niemrawo przeprosił. Przewróciłem się na plecy i utkwiłem w nim swoje zdenerwowane spojrzenie.
- Jestem niewidzialny, czy jak? - prychnąłem masując obolałe miejsce.
- Być może, kto wie, kto wie! - wzruszył ramionami, a jego głos przybrał dramatyczny ton. Parsknąłem śmiechem widząc jego minę. Podniosłem się na łokciach do pozycji półsiedzącej.
- Idziesz po te tabletki, czy mam ci je panienko do łóżka donieść?
- Ale fajnieee... Jestę panienkę! - zrobił podekscytowaną minę. Otworzył szeroko oczy, z ust wykonał "o" i zakrył je dłonią. - idę przecież. - burknął wstając i nieco chwiejnie udał się do wyjścia z mojego pokoju. Ja tymczasem wstałem, sprzątnąłem swój materac i pościeliłem łóżko temu niewdzięcznikowi, który nawet nie podziękował. Dupa, dupa, dupa, mogłem go na podłodze zostawić, albo przed dom wyrzucić. Ooo tak, spałby na wycieraczce. Obiecuję, a wy mi świadkami, że następnym razem tak zrobię! Podszedłem do drzwi i zamknąłem je na klucz, żeby ktoś przypadkiem mi nie wlazł i zacząłem się przebierać. Z szafy wygrzebałem spodnie w wyblakłym kolorze ciemnej zieleni oraz czarną bluzkę z nadrukiem przedstawiającym czaskę w fantazyjne wzory. Poszedłem umyć zęby oraz się uczesać, a potem poczłapałem na dół do "niewdzięcznika".
- Skorzystałem z kuchni i jajek. - poinformował słysząc jak wchodzę.
- Okie. - powiedziałem, a moje oczy prawie wyszły z orbit, kiedy chłopak postawił przede mną talerz z jajecznicą. - Sam, z własnej woli robisz i podajesz mi śniadanie... Chcesz mnie otruć, tak? - uniosłem jedną brew ku górze. Blondyn zaśmiał się złowrogo po czym przysunąwszy się do mnie powiedział równie srogim tonem:
- Ależ owszem. Umarnę cię, a potem porwę twoją słodką siostrę i uczynię ją swoją kochanką... Ała! - jego wyjaśnienia zostały przerwane głośnym uderzeniem, a Nariko upadł na podłogę. Nad nim z założonymi rękoma stała moja słodka siostrzyczka w swojej szaro-różowej piżamie w Hello Kitty bez rękawków oraz z krótkimi spodenkami. Między brązowymi, idealnie wydepilowanymi brwiami pojawiła się zmarszczka, a jej lodowate oczy przewiercały na wskroś chłopaka.
- Braciszku Nariko, masz jakieś nieczyste myśli wobec mnie? - powiedziała słodkim do bólu zębów głosem, który nijak pasował do jej pozy.
- N-nie. - mruknął wstając. - czymże ty mnie walnęłaś? Boli jak nie wiem co... - stęknął i podszedł do zamrażarki, żeby wyciągnąć sobie worek z lodem, który przyłożył do głowy, piszcząc przy tym, że zimne. No a czego się spodziewałeś chłopie? Lód ciepły raczej nie jest, nie?
- Zakonem Feniksa. - wzruszyła ramionami i zabrała sobie jego porcję jajecznicy, po czym poszła na górę. Tymczasem ja wybuchnąłem duszonym w sobie śmiechem. Złapałem się za brzuch i śmiałem wniebogłosy. To wyglądało tak komicznie, że powinienem to nagrać!
- Wybacz... - powiedziałem ocierając swoje łzy. Nariko był wielce oburzony. Wyglądał jak mały dzieciak. Wydął policzki i odwrócił się w bok. - Zjedz tą porcję, co mi dałeś, jest nietknięta. - podsunąłem mu swój talerz. Z lekkim oporem wziął widelec i zaczął pałaszować.
- Raaany, nie byłem świadom, że moja jajecznica jest taka pyszna!
- Skromność to twoje drugie imię. - zażartowałem sobie z niego.
- No, ale zobacz. - nabrał trochę na widelec i podał mi do ust. Faktycznie, niby zwykła jajecznica, a pyszna. Wolno przeżułem kawałek delektując się smakiem jak najdłużej.
- Wyśmienite. - potwierdziłem. - jeszcze jakieś talenty przede mną ukrywasz? - chłopak pokiwał znacząco brwiami, po czym rzekł dumnie:
- Mam w sobie magnez, który przyciąga piękności z całego osiedla! Ała, znowu?! - krzyknął, kiedy przechodząca Futariko uderzyła go kolejny raz książką. - zmiłuj się kobieto! - jęknął znów biorąc do ręki worek z lodem.
- Należało mu się. - powiedzieliśmy w tej samej chwili z siostrą, a na naszych twarzach rozkwitł porozumiewawczy uśmiech.
Suuuuuperr *.*
OdpowiedzUsuńOmomomomommm tej caaaałuss!
Więceej więcej!!!!!!!!!!!
Ciekawe jak to się rozwinie dalej, z tb to wszystko możliwe... ale teraz nie uśmiercaj bohatera XD
Lubie w sumie tą siostreee jego :P
Megaa rozdział
Pisaaj więcej
Weeeny! ;*